Sprzedaż

31/10/18

Informuję, że nie pośredniczę w sprzedaży viagry, suplementów i innych cudownych proszków na wszystko. Zainteresowanych odsyłam do linków, jakie zaśmieciły stronę Grześka w szerz i wzdłuż. Pora zrobić porządek na blogu, zanim ktoś zrobi go za mnie. :) Miłego wieczoru.

W strugach deszczu

26/10/18

Zbliża się 18.00. Za oknem deszcz. Podróż autem wydaje się nie mieć końca, choć to tak niedaleko. Sms o krótkim spóźnieniu. Oczekiwanie na znajomą twarz. Czas zdaje się nie istnieć, bo znowu widzę M. taką, jak wiele lat temu. Nie możemy się nagadać. Rozumiemy się w pół słowa. Ona podsumowuje to, czego ja w nie ubrać nie umiem. Zamyka w zdaniu moje myśli. Od tak dawna nie otwierałam się tak bardzo przed nikim. Czuję, jak moje ramiona opadają na dół, jak oddech zdaje się być coraz głębszy a cudownie metaforyczna spirala wypełnia się turkusowym powietrzem. Nasze dzieci są już nastolatkami. My wciąż matkami, które nie umieją odpuścić - im, sobie. Kobietami, które chcą nimi być na 100%. Dziewczynami z głośnym śmiechem, z emocjami skrytymi pod kożuchami naszej skóry. Nie wiem, jaki smak miała herbata, którą wypiłam i ciasto, które jadłam, ale pamiętam wiszącą w powietrzu aurę, która dała mi swobodę powiedzenia tego, czego nikt jeszcze nie usłyszał.  Dziękuję za Twoją obecność i uwagę. To był cudowny wieczór.

z zasobów internetu

z zasobów internetu

Czas pożegnań

10/10/18

Pożegnania lubię tylko wtedy, gdy wiem że znowu coś miłego wydarzy się ponownie, że spotkam się z kimś, kto na to spotkanie czeka co najmniej tak samo jak ja. Czasami jednak te pożegnania zaskakują, bo zmienia nam się zespół w szkole, albo terapeuci. I niby wiem, że życie nie znosi próżni i pewnie zdarzy się tak, jak wiele razy, że spotkamy kogoś, kto złagodzi te rozstanie. Ktoś powie : “nie ma ludzi niezastąpionych”. Sama często to powtarzam. Wiem, że trzeba zrozumieć, że ludzie wyprowadzają się, zmieniają miejsca pracy, zwyczaje, zawód. Tak, wiem ale nie pomaga mi to uciszyć jakiegoś wewnętrznego przekonania, że chciałabym mieć szansę powiedzenia komuś wprost, że mu dziękuję, że dzięki temu komuś przez 11 lat udało się nam oswoić autyzm Grześka, że każde spotkanie ładowało nas energią, że miałam okazję popłakać i wiedziałam, że ktoś zrozumie, że ktoś zauważy postępy Grześka, że ucieszy się z drobnostki, która dla nas drobnostką nie była. Kraków przez 11 lat stał się dla nas tym miejscem, gdzie zawsze ktoś na nas czekał. Zespół się czasami zmieniał, ale po jakimś czasie wracał do składu podstawowego - p. Ania i p. Justyna. Potem p. Anię zastąpiła p. Magda. Od kilku dni wiemy, że nie będzie z nami p. Justyny. Czujemy się źle i smutno, choć wiemy że nie jesteśmy sami. Pani Aniu, pani Justyno - dziękujemy za wszystko. I jeszcze więcej. Za każdą minutę, słowo, za to, że szczerze umiałyście czasami powiedzieć “nie wiem”, ale robiłyście wszystko, by się dowiedzieć. “Dziękuję” to tylko słowo. Nosimy Was głęboko w sercach i choć rzadko kiedy bywam taka refleksyjna zapewniam, że wszyscy którzy spotkają Was na swojej drodze są szczęściarzami. Mieliśmy to szczęście! I za to dziękujemy. Nie żegnamy się , ale mówimy “do zobaczenia”, bo są ludzie na spotkanie z którymi czeka się każdego dnia. Czekamy :)

2007r. Początki terapii Grześka.

2007r. Początki terapii Grześka.

2007r. Kraków

2007r. Kraków

Co by tu jeszcze zmalować?

Co by tu jeszcze zmalować?

Miliony kresek

Miliony kresek