Czas pożegnań

10/10/18

Pożegnania lubię tylko wtedy, gdy wiem że znowu coś miłego wydarzy się ponownie, że spotkam się z kimś, kto na to spotkanie czeka co najmniej tak samo jak ja. Czasami jednak te pożegnania zaskakują, bo zmienia nam się zespół w szkole, albo terapeuci. I niby wiem, że życie nie znosi próżni i pewnie zdarzy się tak, jak wiele razy, że spotkamy kogoś, kto złagodzi te rozstanie. Ktoś powie : “nie ma ludzi niezastąpionych”. Sama często to powtarzam. Wiem, że trzeba zrozumieć, że ludzie wyprowadzają się, zmieniają miejsca pracy, zwyczaje, zawód. Tak, wiem ale nie pomaga mi to uciszyć jakiegoś wewnętrznego przekonania, że chciałabym mieć szansę powiedzenia komuś wprost, że mu dziękuję, że dzięki temu komuś przez 11 lat udało się nam oswoić autyzm Grześka, że każde spotkanie ładowało nas energią, że miałam okazję popłakać i wiedziałam, że ktoś zrozumie, że ktoś zauważy postępy Grześka, że ucieszy się z drobnostki, która dla nas drobnostką nie była. Kraków przez 11 lat stał się dla nas tym miejscem, gdzie zawsze ktoś na nas czekał. Zespół się czasami zmieniał, ale po jakimś czasie wracał do składu podstawowego - p. Ania i p. Justyna. Potem p. Anię zastąpiła p. Magda. Od kilku dni wiemy, że nie będzie z nami p. Justyny. Czujemy się źle i smutno, choć wiemy że nie jesteśmy sami. Pani Aniu, pani Justyno - dziękujemy za wszystko. I jeszcze więcej. Za każdą minutę, słowo, za to, że szczerze umiałyście czasami powiedzieć “nie wiem”, ale robiłyście wszystko, by się dowiedzieć. “Dziękuję” to tylko słowo. Nosimy Was głęboko w sercach i choć rzadko kiedy bywam taka refleksyjna zapewniam, że wszyscy którzy spotkają Was na swojej drodze są szczęściarzami. Mieliśmy to szczęście! I za to dziękujemy. Nie żegnamy się , ale mówimy “do zobaczenia”, bo są ludzie na spotkanie z którymi czeka się każdego dnia. Czekamy :)

2007r. Początki terapii Grześka.

2007r. Początki terapii Grześka.

2007r. Kraków

2007r. Kraków

Co by tu jeszcze zmalować?

Co by tu jeszcze zmalować?

Miliony kresek

Miliony kresek

Powakacyjnie

05/10/18

Bo wakacje zawsze są za krótkie!  Potem nie wiadomo kiedy zaczyna się piździernik :) U nas też tak niepostrzeżenie się pojawił. Wpisów na blogu brak, bo rewolucji nie zanotowano.  Takie zwyczajne dni z odrobiną szaleństwa pomiędzy pracą a kanapą, na której zalegamy w różnych konfiguracjach w towarzystwie trzech sierściuchów.  No ale, że wakacje były - to się wie. Wróciliśmy zakochani po uszy (ponownie) w Polesiu i Podlasiu. Zaskoczeni nowymi miejscami, przygotowani na dodatkowe kilogramy po babkach ziemniaczanych, pierogach i winie, ciut zasmuceni, że wysyp grzybów rozpoczął się na dobre tydzień po naszym wyjeździe. Za rok pewnie znowu przyciągną nas wschodnie kresy lub Kaszuby. Tak to już jest, że nie wiedzieć czemu nie udaje się nam dotrzeć na zachód :)

Rowerowo

Rowerowo

Fotograficznie

Fotograficznie

Przyrodniczo na ścieżkach dydaktycznych

Przyrodniczo na ścieżkach dydaktycznych

W chmurach (niebiańsko)

W chmurach (niebiańsko)

Rodzinnie

Rodzinnie

Urodzinowo w Lublinie

Urodzinowo w Lublinie

Mgliście (4:30 nad ranem)

Mgliście (4:30 nad ranem)

Ogniskowo

Ogniskowo

Historycznie (twierdza Osowiec)

Historycznie (twierdza Osowiec)

Grzybowo

Grzybowo

Oczekiwanie

03/08/18

A?ycie to czas ciA?gA?ego oczekiwania. Na koniec czegoA? i na poczA?tek. Na sA?oA?ce i na deszcz. Na czyjA? przyjazd i odjazd. Na pierwszy liA?A? na naszym bzie, czerwonA? porzeczkA?, kosa na dachu. Nie ma pustki w tym oczekiwaniu, bo zawsze na coA? warto. Czasami tylko w tym oczekiwaniu zapominamy doglA?daA? i troszczyA? siA? o to, co juA? pod nosem jest. Plan “zatrzymaj siA?” rozpoczynamy w niedzielA? :) . Paradoksalnie rozpoczniemy go w drodze. Czekajcie na nas!

Kochamy!

Kochamy!