Archive for czerwiec, 2010

Jak motyl

06.30.10

Całuję życie o zmierzchu
Twoje włosy targa wieczorem sztorm
Ja cierpliwie czekam na miłość
Nie przesyłaj mi pocałunków o świcie
Chcę jak kwiaty kochać nocą

Ten wiersz napisał 23-letni Przemek, który od urodzenia jest bezwładny, nie może też mówić. Przez lekarzy i opiekunów uważany był za ciężko upośledzonego umysłowo, niezdolnego do odczuwania i myślenia. Odrzucony, nie miał kontaktu z otaczającym go światem. Nikt nie chciał wierzyć, że jego mózg pracuje normalnie. Gdy próbował się buntować przeciw takiemu losowi, uznano, że ma atak padaczki. Podawano mu wtedy leki na uspokojenie. Gdy starał się zwrócić na siebie uwagę, zagryzając wargi do krwi, usunięto mu dwa przednie zęby.

Pewnego dnia jedna z opiekunek zauważyła, że chłopiec reaguje na jej głos i że chce jej coś powiedzieć. Przemek szybko nauczył się posługiwać językiem Blissa złożonym z symboli. Dziś ma kontakt ze światem. Należy do drużyny harcerskiej. Jego wiersz „Miłość” był publikowany w prasie; zdobywał nagrody na przeglądach twórczości młodzieży niepełnosprawnej. Historię opowiedzianą przez Przemka przeczytał Bartek Woźniak, dźwiękowiec, z którym chłopak - jak sam „mówi” - zaprzyjaźnił się podczas kręcenia filmu.

Obejrzyjcie ten film. Kiedy łzy napłyną Wam do oczu nie wycierajcie ich, ale pozwólcie płynąć. Niech uwolnią w Was emocje a będzie ich bez liku. Od złości, bezradności, do podziwu i radości. “Kalectwo nie jest tak straszne jak to, że cię nikt nie rozumie” - powie Przemek. Ile razy my sami jestesmy jak kalecy, bo nie rozumiemy tego, co słyszymy; bo nie potrafimy wyrazic tego, co czujemy; bo nie słyszymy tego, co chcą nam powiedzieć ludzie dla nas ważni. Czasami kalectwo jest niewidoczne dla oczu. Tak jak i to, co jest naważniejsze. Wystarczy otworzyc serce i kochać. Bezwarunkowo.

http://www.tvp.pl/filmoteka/film-dokumentalny/ludzie/jak-motyl/wideo/jak-motyl/77453

W przeddzień wakacji

06.26.10

Grzesiu ubrany w białą koszulę powędrował do przedszkola w naszej asyście. Dzień Mamy i Taty oraz pożegnanie przedszkola przez dzieci, które opuszczają jego mury. My zostajemy jeszcze na rok. Młody był o 16 zmęczony. Gdy tylko wyszedł z sali razem z resztą grupy i mnie zauważył natychmiast stwierdził : “Ja chcę na krzesło”, “Mama siedzi”. Było kilka prób ucieczek w moją stronę, ale na tyle wolnych, że zdołało się go przywrócić grupie. Czasami jakaś koleżanka pokazała mu, gdzie jest jego miejsce. Prawie godzinę wytrzymał! To sukces. Dzieciaki tańczyły, śpiewały, recytowały. Grzesiu był włączany, ale większość czasu zamykał oczy i chował głowę. Zbyt dużo hałasu i ludzi. Przypominam sobie pierwsze zajęcia otwarte dla rodziców, które w całości przepłakał. Nie umiał nawet chwilki usiedzieć na krzesełku. Nie wyłapywał mojej twarzy z tłumu, choć ten był niewielki. Teraz to co innego. Dostał dyplom i książkę, po którą sam poszedł. My w zamian dostaliśmy kwiatek, kolczyki z suszonych plasterków pomarańczy i krawat ekologiczny. Super pomysły, które na pewno wykorzystam! Ten czas tak szybko mija. Jeszcze nie tak dawno pisałam, gdzie pojedziemy na zeszłoroczne wakacje a tu już - kolejne. Całą rodzinką spędzimy tydzień u naszej przyjaciółki Grażynki w górach. Pogoda zapowiada się rewelacyjnie, towarzystwo wymarzone. Czego chcieć więcej?  Życzymy, by i Wasze letnie dni sprzyjały lenistwu. Znajdźcie czas na to, co odłożyliście na półkę z napisem “Na potem”. Niech tym “potem” będą wakacje!

Luzak na całego!

Luzak na całego!

 

 

Porwany do kółka.

Porwany do kółka.

Fajny ten nasz chłopak, prawda?

Fajny ten nasz chłopak, prawda?

:)

:)

dsc02120a-small
Posłuchajcie mojego odkrycia - Rosie Thomas http://www.youtube.com/watch?v=QUR1ah83wPY&feature=related

A co będzie potem?

06.06.10

“Nikt nie ma władzy nad godziną śmierci. Pytasz, gdzie idziemy po śmierci? Nie chodzi o to, żeby wiedzieć, że jest życie po śmierci. Ważne jest, żeby żyć zanim umrzesz. Dziś, już, żyć pełnią życia. Cud życia jest tu i teraz. Większość ludzi pojmuje to zbyt późno.”

“Potem” reż. Gilles Bourdos, muz. Alexandre Desplat

Wiem, że to wszystko wiecie. Żadne to odkrycie, ale czy nie zdarza się, że czasami zastanawiacie się nad tymi “mądrościami” ciut dłużej? Podczas zajęć u logopedy Grzesiek manifestował niezadowolenie na wiele sposobów. Marudził, schodził z krzesła, ale dopiero słowa skupiły naszą uwagę. “Nie chcę!”. Cóż w tym dziwnego? Niby nic, ale dotychczas słyszeliśmy jedynie “Nie!”. Czyżby stawał się bardziej świadomy mocy słów? Miło było uśmiechnąć się do Krzyśka w tym samym momencie. My słów nie potrzebowaliśmy.

Zamknijcie oczy i posłuchajcie : http://www.youtube.com/watch?v=Fi1rQpUGZdI&feature=related

Otwórzcie oczy i obejrzyjcie te cudowne zdjęcia z filmu: http://www.youtube.com/watch?v=sYBus1Q97s4