Archive for lipiec, 2011

Wzór na szczęście? To proste!

07.31.11

Znalazłam! Znalazłam przepis na to, żeby być szczęśliwym! Każdego dnia, o każdej godzinie, rano i wieczorem, latem i zimą, w poniedziałek i sobotę! No i dzielę się nim z Wami :)

znalezione w zasobach Internetu

znalezione w zasobach Internetu

Czytelniczo

07.26.11

Pogoda za oknem pozostawia wiele do życzenia. Krzysiek zamontował na balkonie podwieszany hamak, żeby przywołać jakies słońce, ale ono z uporem , jakby na złość, nie chce wyjść zza chmur. Znam jednak wiele sposobów przywołania endorfin :) Sok pomarańczowy. Widokówka z Toskanii otrzymana nieoczekiwanie. Książka. Ta ostatnia nigdy nie zawodzi. “Połknęłam” już kilka zaległości polecanych znajomym lata świetlne temu - Zafon z “Cieniem wiatru” i Schmitt z “Marzycielką z Ostendy”. Przed wyjazdem zaczęłam czytać “Dom na Zanzibarze” autorstwa Doroty Katende. Wyciągnęłam ją spośród wielu w mojej ulubionej krakowskiej księgarni, do której wchodzę obiecując sobie, że dzisiaj tylko pooglądam i nigdy nie udaje mi się dotrzymać obietnicy danej samej sobie. Dobrze, że od tego się nie tyje! :) Nazwisko autorki mogło sugerować pisarkę niepolskojęzyczną. Jakże bardzo zdziwiłam się czytając zapowiedzi tego, co w środku! Opowieść o realizacji marzeń! Jak jej nie kupić. Może właśnie wewnątrz niej znajdę receptę na odtęsknienie moich marzeń? A może pochłoną mnie one bez reszty i popchną do kolejnego kroku? Czytając czułąm woń wanilii, słyszałam śpiew muezina dochodzący z minaretu. Kto mnie zna, ten wie, jak tęsknię za arabskimi klimatami, zapachami, smakami. To zakątki, które przywołuję we wspomnieniach z wakacji, gdy za oknem śnieży i wieje. Pani Dorota zabrała mnie w nowe miejsca. Pozwoliła poczuć dreszcz safarii i wywołał uśmiech, gdy czytałam o dziwnych, obcych nam, przyzwyczajeniach rdzennych mieszkańców. Zanzibar to miejsce odległe, zupełnie mi nieznane. To nazwa, która tak, jak wiele innych nie jest obca moim uszom. Wchodząc krok dalej - na stronę internetową autorki- zrozumiałam, dlaczego chciałabym tak jak i ona móc choć raz budząc się mieć przed oczami ocean. Marzenia się spełniają. Wiem to na pewno. Nie żegnam się więc z Zanzibarem, ale mówię ” Do zobaczenia, Vanilla House”. Pani Doroto, dziękuję za odpowiedź na email :)

Widok z okna Vanilla House. Zdjęcie pochodzi ze strony : www.safaritravel.com.pl, na którą serdecznie zapraszam

Widok z okna Vanilla House. Zdjęcie pochodzi ze strony : www.safaritravel.com.pl, na którą serdecznie zapraszam

 

Wróciłam

07.23.11

Kiedyś ten dzień nastąpić musiał, choć czasami nawet do domu wracam z pewną ociągłością. Tym razem 10 dni, to czas akuratny, aby zatęsknić za własnym łóżkiem i odrobiną chłodu. No, ale czy odrobina to 15 stopni! Bez przesady. Nie było mi tym razem dane leżeć z książką na słońcu a czytać ją w autokarze, który przegonił mnie po krajach dawnej Jugosławii. Było mniej męcząco niż się spodziewałam. Usłyszałam i zobaczyłam wiele z tego, co chciałabym zobaczyć raz jeszcze. Tak więc kto wie, może Czarnogóra i Macedonia (które urzekły mnie bardziej niż Chorwacja) zobaczą mnie kiedyś raz jeszcze?

Macedonia, Skopije, nad Wardarem

Macedonia, Skopje, nad Wardarem

 

Macedonia, Ochryda

Macedonia, Ochryda

 

Czarnogóra, Budva

Czarnogóra, Budva

dsc04774-small

Kotor

Kotor

 

Dubrownik

Dubrownik

 

Dubrownik

Dubrownik

 

Chorwackie wybrzeże

Chorwackie wybrzeże

 

Rovinja

Rovinja

 

dsc04985-small

 

dsc05012-small

 

Piran

Piran

 

dsc05028-small