Archive for wrzesień, 2011

2 tygodnie minęły

09.17.11

Jak ten czas pędzi! Czy ktoś potrafi go choć na chwilę zatrzymać, wydłużyć? Grzesiek biega do szkoły bez najmniejszego sprzeciwu i tylko , gdy ma na 8 mamy problem z jedzeniem śniadania. Najzwyczajniej w świecie nie jest jeszcze rozbudzony. Nauczyciele mówią o nim bardzo ciepło, panie ze świetlicy martwią się gdy nie chce jeść obiadu, chętnie odrabia zadane szlaczki. Czego chcieć więcej? Z dnia na dzień opada ze mnie lęk o niego, bo czuję że jest mu w tej szkole dobrze. Kiedy zaczyna lekcje później jedziemy do szkoły autobusem lub trolejbusem, co jest nie lada atrakcją, po ciągłym wożeniu się samochodem na drugi koniec miasta do przedszkola. Wysiadamy przystanek wcześniej i opowiadam mu, co się dzisiaj wydarzy. Potrzebujemy tej chwili dla siebie chyba oboje. A może ja bardziej? :) Uświadamiam sobie wtedy, jak bardzo go kocham i wszystkie złe myśli, które gdzieś , kiedyś się zgromadziły uciekają gdzie pieprz rośnie na tę jedną chwilę. Ale jak to w każdej bajce musi pojawić się jakiś troll, który zmąci tę idylliczną scenę. Mamy już z Krzyśkiem w ręku plany naszych zajęć. Niestety nie udało się ustawić ich tak, by pomogły nam w ułożeniu terapii młodego bezproblemowo. Spotkania z naszymi specami w piątek okazały się bardzo bolesne, bo z 5 godzin udało nam się ustalić jedynie 1 termin zajęć , ale raz na 2 tygodnie. Nie możemy dowaliś młodemu zajęć po 16, bo przecież on też ma jakiś próg odporności. Poza tym mamy jeszcze zajęcia w domu! Zastanawiamy się bardzo poważnie nad rezygnacją z zajęć w przychodni w ogóle, bo ta jaką mamy w tym roku nie jest nawet jej namiastką. Przyjdzie nam płacić za zajęcia Integracji Sensorycznej z pieniędzy subkonta. To niemałe kwoty. Martwię się tym. Myślę jednak, że ilośc zajęc dodatkowych w szkole jest zupełnie wystarczająca, aby tę lukę uzupełnić. Grzesiek ma dodatkowo (poza zajęciami obowiązkowymi) : 4 godziny rewalidacji, 1 godzinę terapii logopedycznej sam na sam z logopedą, 2 godziny zajęć z metod komunikacji alternatywnej. Czekamy jeszcze na plan Tomatisa. Chyba wystarczy, co? :) Chciałoby się jeszcze znaleźć czas na przytulańce, gilanie po brzuchu i kolanach, masaż stóp. To jest to co mój tygrys lubi najbardziej.
P.S. Wpis z 1 września uzupełniony. Postaram się nie zostawiać tak wielkich luk.

Zaczynamy!

09.13.11

Wszyscy mamy już w miarę stałe plany zajęć, więc można zacząć ustalać terapię Grześka. Tylko kiedy przed chwilą to wszystko zestawiłam ze sobą pominąwszy Ewkę, która jak to nastolatka ma swój własny grafik, to po prostu chciałam się rozryczeć. Młody ma zajęcia najpóźniej na 9.50, a my tak się uzupełniamy, że nie musi rano siedzieć na świetlicy. Kończy najpóźniej o 15.30. To dzisiejszy wtorek. Jest po nim wypompowany. Ma 6 godzin zajęć, na których nikt nie pozwala się mu obijać. No zaczyna się polka, kiedy dopisać nasze zajęcia. Krzysiek kończy zajęcia o 17, 16  a ja praktycznie zawsze po 15. Jedynym dniem, kiedy młody ma więcej wolnego po południu jest czwartek i piątek, ale w czwartek niestety będzie musiał czekać na nas na świetlicy . Zostaje więc piątek. Piątek, kiedy chciałoby się już odpocząć! W przychodni mamy zalecenia 5 zajęć. Korzystamy tam z SI, zajęć z psychologiem oraz terapii zajęciowej. W papierach mamy jeszcze zajęcia z pedagogiem oraz logopedą. Pedagog zwija się z poradni o 14, bo dziewczyna dojeżdża kawał drogi i odchodzi jej ostatni pociąg a logopeda jest tak rzadko i nie jest specem od autyzmu, że go pominęliśmy na samym początku. Pytam więc, dla kogo ta terapia? Jak funkcjonuje na takich zajęciach dziecko po lekcjach do 15.30? Czy terapia jest przeznaczona tylko dla rodziców niepracujących? Martwię się, jak Grzesiek da radę pracować w domu z naszymi programami, którym poświęcamy min. 1,5 godz, żeby było to efektywne? Kiedy jeździć do naszej żywieckiej logopedki? Znowu trzeba przełożyć przymiarki z hippoterapią :( Dobrze, że na basen możemy jeździć w weekend. Martwię się, jak fizycznie damy sobie wszyscy z tą nową sytuacją radę. Może niepotrzebnie? Zobaczymy. Możliwe, że przyjdzie nam sobie tę terapię po prostu odpuścić i co się da wziąć odpłatnie w soboty.
Dzisiaj wychowawczyni bardzo Grześka chwaliła. Prosiłą, żeby nie zamęczać ich pracą do przodu, czego nie robimy. Co mogę jednak zrobić, kiedy młody przegląda książkę wyjmując ją z tornistra? Siadam i opowiadamy sobie o tym , co będzie dalej. Niczego nie zaznaczamy :) No, może jedno robimy na zapas - podpisuję mu obrazki, jeśli nie potraf ich nazwać włączając czytanie globalne. Pomaga mu to odtworzyć stare słowo i nauczyć się nowego. Grzesiek fajnie daje sobie radę. Obserwuję go, gdy idzie z nauczycielem lub z nim wraca. Jest super zaopiekowany. Zawsze przekazywany z ręki do ręki, co daje mi olbrzymie poczucie ulgi, że ma zapewniona należytą opiekę. 
Miałam pierwsze spotkanie z p.logopedą, która będzie miała zajęcia z Grzesiem zamiast religii. Przed chwilą wysłałam do niej zakres tego, nad czym pracujemy. Kiedy zobaczyłam tę “namiastkę” , to sama złapałam się za głowę.
Zaczynam rozważać myśl o zaprzestaniu spania. Zresztą każdy chyba już to wie, że każda kobieta ma tyle pracy , bo śpi. Śpi a jej się robota zbiera! :)))

Niedzielny długaśny spacer

09.11.11

dsc06046-medium

dsc06048-medium

dsc06049-medium

dsc06050-medium

dsc06051-medium

dsc06054-medium