Archive for listopad, 2011

Krakowski spleen

11.21.11

Dzisiejszy poniedziałek spędziliśmy w Krakowie. Wróciły nasze terapeutki - p.Ania i p. Justyna, których synowie rosną na pewno jak na przysłowiowych drożdżach. Bardzo się za nimi stęskniliśmy, bo po tak długiej przerwie ich spostrzeżenia były przez nas bardzo wyczekiwane. Nie bardzo wiedzieliśmy, co nagrać z udziałem Grześka oprócz programu, bo chcieliśmy pokazać tak wiele. Tak bardzo brakowało nam rozmowy, która została z nami przeprowadzona, bo utwierdziła nas w przekonaniu, że należy ufać intuicji. Wiele razy mieliśmy wyrzuty sumienia, że nie ćwiczyliśmy z młodym, bo byliśmy na wycieczce, na basenie, na spacerze, ale stwierdzaliśmy, że przecież to też ważne. Dla Grześka każda aktywność jest czymś, co go popycha do przodu i nie musi być to realizacja zadań przy stoliku. Mijało nam złe samopoczucie :) Mieliśmy wrażenie, że czasami stawiamy młodemu poprzeczkę zbyt wysoko, że wymagamy zbyt dużo od niego i od siebie, bo sytuacja , w której nie odnosiliśmy sukcesu frustrowała nas wszystkich. Zapętlaliśmy się w tym myśleniu coraz bardziej. Chcieliśmy bawić się z nim, spędzać czas wspólnie nie tylko w sytuacjach zadaniowych, ale zdawaliśmy sobie sprawę że na półce czeka zestaw zadań, które mamy zlecone do wykonania. Szczera rozmowa i wnioski p. Ani po obejrzeniu filmów utwierdziły nas w przekonaniu, że myślimy dobrze i nie ma nic złego w dawaniu sobie przyzwolenia na nicnierobienie od czasu do czasu. Nasz nowy program będzie zawierał mniej zadań typowo edukacyjnych, których Grzesiek ma w szkole pod dostatniem. Będziemy wychodzić z roli terapeuty i przypomnimy sobie, jak to jest być rodzicem :) Wszyscy, którzy ćwiczą z dzieckiem w domu wiedzą, że nie jest to łatwe. Zrobiliśmy pierwszy krok. Szykujemy listę fantastycznych gier, w które zamierzamy bawić się całą rodziną od początku grudnia. W końcu Mikołaj tuz, tuż. A czemu w tytule “spleen”? Bo pogoda taka nijaka była, że nawet nie chciało się nam gołębi gonić po Rynku i odwiedzić ulubionej księgarni. Nadrobimy te zaległości niebawem.

Do trzech razy …

11.16.11

Właśnie dotarło do mnie, że już trzeci raz z rzędu dostajemy szansę na kontynuację terapii Grześka dzięki wpłatom darczyńców. Sami również staramy się, aby konto Fundacji było zasilane - sprzedajemy przedmioty nam już niepotrzebne, wystawiamy rękodzieło, rozpowiadamy wszem i wobec, że święta to czas kartek, które chętnie wykonam. Wiemy, że pieniadze mają znaczenie. Wiemy również, że w naszym przypadku największą cenę ma zaangażowanie w to, co robimy. Nikt nie wycenia naszego wspólnie włożonego czasu w ćwiczenia wykonywane w domu. Podczas, gdy dzieci ze szkół masowych odpoczywają, Grzesiu każdego dnia około 2 godzin pracuje nad grafopercepcją, czytaniem, uczeniem sie emocji i sytuacji społecznych. Wczoraj naszedł mnie jakiś kryzys. Mam tak czasami. Taka moja uroda :) Wszystko wydaje się beznadziejne, denerwuje, stawia w pozycji ataku. Trudno mi w takim stanie znaleźć dobre strony w codzienności z Grzesiem. Chcąc nie chcąc porównuję go do innych dzieciaków. Przyglądam się maluchom wymuszającym na rodzicach zakup gazetki w Empiku i myślę “co ja bym dała za taką kłótnię!”. W takich momentach muszę porozmawiać z kimś, kto wie o czym mówię. Taka osoba może powiedzieć “rozumiem cię” a ja wiem, że mówi to, co czuje. Potrzebuję potwierdzenia, że moje uczucia nie są niczym złym, że mam do nich prawo. W trakcie takiej rozmowy dociera do mnie, że to co jest dla mnie “małym krokiem”, jest dla mojego synka krokiem olbrzymim. Jeszcze nie tak dawno martwiłam się, że nie mówi samogłosek a dzisiaj mogę dowiedzieć się czego potrzebuje, co go boli, czego nie chce. Jeszcze nie tak dawno zastanawiałam się, jak to będzie w przedszkolu, a on śmiga juz do pierwszej klasy. Nie myślałam wtedy, że będzie uczył się czytać i będzie go to cieszyło. Wiele spraw wydawało mi się abstrakcją. Dzisiaj nie jesteśmy wolni od trosk o niego. Jest ich równie dużo. Wierzymy jednak, że każdy dzień przynosi coś nowego i niekonieczne to “nowe” musi być gorsze. Magdy moje kochane, dziękuję Wam za wczorajsze godziny rozmowy. Wyrwałyście mnie Depresji z łap :) Czemu jesteście tak daleko? Za daleko, by mocno przytulić !

1% podatku

11.15.11

W dniu dzisiejszym spłynęły na konto Fundacji pieniądze zgromadzone z 1% podatku z ubiegłego roku. Bardzo długo to trwało pomimo, iż rodzice pomagali jak tylko mogli w dopasowywaniu wpłat do konkretnych dzieci. Dziękujemy serdecznie każdemu, kto zaufał, że pieniądze dla Grzesia nie będą zmarnowanymi. Każdego dnia będziemy starali się, aby pokladanego w nas zaufania nie zawieść. Dzięki Wam będziemy mogli nadal kontynuować terapię, która podjęliśmy 5 lat temu.
Zamierzamy pokryć koszty:
- terapii logopedycznej,
- zajęć na basenie,
- kolejnych programów terapeutycznych,
- zakupu pomocy dydaktycznych koniecznych do ustalonej terapii,
- zajęć hipoterapii.
Fajnie byłoby zorganizować wyjazd terapeutyczny zimą i latem, ale na razie gromadzimy pomysły.
Dziękujemy, że będąc dla Was osobami obcymi staliśmy się Wam choć przez chwilę kimś bliskim. To dla nas bardzo ważne. Ważne, że nie jesteśmy sami.

zzf001_788p1-medium
“To, co robisz teraz, może ocalić przeszłość i w konsekwencji zmienić przyszłość” Paulo Coelho “Alef”