Archive for styczeń, 2012

Felek

01.23.12

Integracja to włączanie do świata, łączenie w całość. Tak rozumiem integowanie dzieci niepełnosprawnych ze zdrowymi. Świat nie jest doskonały. Przyznajmy to.  Może właśnie dzięki temu, że nie jest zaciekawia nas i nie pozostawia obojętnym? Tak bardzo chcę, aby w tym, co sprawia mi radość mógł uczestniczyć również Grzesiek. Było mi najzwyczajniej przykro, kiedy myślałam, że nie pójdzie do teatru. Z Ewką biegałyśmy na każde sobotnie przedstawienie, gdy tylko skończyła 3 lata. Pod koniec przedszkola był na 2 spektaklach. W szkole oglądał “Calineczkę’”. Niestety nie każde przedstawienie jest odpowiednie dla dzieciaków z autyzmem. I nie wgłębiam się nawet, ile zapamiętają ,ale mam na myśli efekty świetlne, hałas często prowokowany przez aktorów. Trudno oczekiwać, aby inni widzowie powstrzymywali emocje. W końcu gdzie jak gdzie, ale właśnie w teatrze powinno się emocjami dzielić. Właśnie tam powinniśmy się wzruszać i reagować spontanicznie. Niestety wiele teatrów nie dba o dzieci. Nie troszczy się o nie, jak o widza, którego należy traktować w szczególny sposób. Czasami wystarczy tylko pokrzyczeć, głośno wyśpiewać tekst, którego nikt nie rozumie i puścić dym. Tęsknię za przedstawieniem, które oglądałam wspólnie z małą Ewką. Był to okres przed samą Wigilią, więc niewielu rodziców zdecydowało się opuścić domowe pielesze. W teatrze zajęte dosłownie 3 rzędy a aktorzy nie odwołali przedstawienia. Tak cudowną atmosferę pamięta się długo. Czuliśmy się kimś wyjątkowym. Śpiewaliśmy kolędy. Każde słowo trafiało do nas tak, jakby ktoś szeptał nam je do ucha.
I nagle okazało się , że można stworzyć cudową atmosferę i pozwolić dorosłym poczuć się dziećmi pełną gębą. Pozwolić im recytować wiersze , śpiewać piosenki, śmiać się na głos i wzruszyć tą samą dziecięcą wrażliwością. Obudzić ją na nowo!  Nie potrzeba do tego dymu i trąbek. Wystarczy pan Władysław Aniszewski wraz z Felkiem. Wystarczy wyobraźnia, kilka wierszy, wielka waliza, która staje się stołem kiedy trzeba i kapelusz, z którego można wyczarować , co tylko się zamarzy. I wielki szacunek do małego widza, który schodził z kolan mamy i biegł zobaczyć, co ciekawego kryje się za walizą i czy ogon ma na końcu krowę. 40 minut podczas których Grzesiek starał się skupiać uwagę na przemian z całowaniem mojej twarzy i obdarzaniem mnie uśmiechem. A potem śpiewanie wspólne piosenki “Felek i ja  idziemy razem w świat..” Cudowny dzień.

Zdjęcie pochodzi ze strony : http://www.felek.art.pl/index.php na którą serdecznie zapraszam

Zdjęcie pochodzi ze strony : http://www.felek.art.pl/index.php na którą serdecznie zapraszam

Wiecie, dzieci? -
świat jest wielki,
a na świecie
same Felki.
Więc:
dla nóżek - pantofelki,
a na obiad - kartofelki,
a do lodów są - wafelki,
a do pieca są - kafelki,
a do śmieci są - szufelki…
Naokoło wielki świat,
a pośrodku stoję ja:
nie kafelek,
nie kufelek,
ani nawet pantofelek,
stoję ja: po prostu Felek.
Wiktor Woroszylski  ” Felek”

 

To ja

01.20.12

Próbujemy pstryknać fotkę dla Fundacji. Pora zmienić zdjęcie 3-latka na 8-latka  :)

dscf0151-medium

Zadania domowe?

01.20.12

Oczywiście, że odrabiamy. Grzesiek przynosi tornister, wyjmuje wszystko , co w środku i zabiera się do pracy zawsze pełen zapału. Nie byłby dzieckiem, gdyby nie pojawił się element oporu. Słuchać więc czasami: “Nie chcesz”, co w slangu Grzesia oznacza ni mniej, ni więcej jak : “Daj mi już święty spokój”. Niestety negocjacje trwają długo. Najmniej lubianymi zadaniami są te wymagające precyzyjnego pisania w liniaturze. Ciężko mu trzymać ołówek, którego obsadka jest wyprofilowana i sledzić wzrokiem to, co trzeba pisać kiedy w tym samym momencie chce sie podrapać w głowę, podnieść kulkę, którą przyturlał kot a za oknem coś się dzieje. Kiedy zaczyna się czytanie można wziąć głęboki oddech, bo to znak zbliżania się zadań do końca. Zbliża się do końca również pierwszy semestr nauki Grześka. Ale temu poświęcę kolejny wpis po spotkaniu z nauczycielami :)

dscf0146-small

 

dscf0148-small