Archive for listopad, 2013

Dziękujemy!

11.24.13

Kochani,
jak co roku zastanawiamy się, czy ktoś pamięta o Grześku i przeznaczy dla niego swój 1%. Dziękujemy, że po raz kolejny wielu z Was zaufało, że nie zmarnujemy ani złotówki, że spożytkujemy je dobrze. Dziękujemy, że nie pomyśleliście “ A po co im te 3,30zł! Bez sensu je wpłacać. To żadne pieniądze.” Te 3,30zł pomnożone przez 10 takich wpłat to prawie połowa zajęć Integracji Sensorycznej, to 1/3 abonamentu na basen, to 30 minut hipoterapii, to 1/8 ceny ksiązki, któa niebawem stanie się naszym przewodnikiem w pracy PECS… Każda wpłacona przez Was kwota jest dowodem, że wierzycie w nasze wysiłki. Wiemy, że każdy z Was - naszych darczyńców ma swoje marzenia, potrzeby, problemy, a mimo to zdecydowaliście się pomóc właśnie nam. Nie jesteśmy w stanie podziękować każdemu z Was osobiście, choć na pewno wielu z Was znamy , mijamy się być może codziennie, może rozmawiamy. Na pewno niektórzy z Was są nam nieznani. Tym bardziej dziękujemy. Pamiętajcie, że dzięki Waszej pomocy realizują się nasze marzenia - o terapii Grześka, o jego uśmiechu i radości. Jeśli zdecydujecie się na powierzenie nam swojego 1% również w tym roku podatkowym - dziękujemy Was stokrotnie. Jeśli nie - pamiętajcie, aby przeznaczyć go na inny cel, który procentuje.

Obietnica

11.07.13

Obiecałam. Obiecałam Grześkowi malowanie farbami. A obietnice się spełnia, prawda? Wyjęliśmy więc nasze pudło a z niego całą masę magicznie kolorowych farb i malował mój artysta. Tyle razy obiecywalam sobie, że będziemy więcej wycinać, lepić, malować, rysować i tak trudno mi to zobowiązanie dane samej sobie spełnić. Ciągle za mało czasu na te przyjemności. A może wcale nie za mało, tylko ten czas umyka zbyt szybko? Listopadowe dni są takie krótkie… Piszę, a urwis śmieje się za moimi plecami wcinając kolejną porcję drożdżowych racuchów i ocieka woda po kąpieli. Mruczy z zadowolenia, co oznacza, że racuchy wyszły :) Ewa znowu szuka swoich rzeczy, nie wiedzieć czemu w naszym pokoju. Reklamy zza pleców obiecują cuda na kiju. Czajnik daje sygnał, że pora na herbatę. Myślę sobie, że ten listopad nie musi być za krótki. Pora zauważyć, że to jesień, a ona rządzi się swoimi prawami. Będzie deszcz. I nie ma co się złościć, że pada. Pora ten deszcz oswoić i wczytać się w kolejną cudowną książkę Khaleda Hosseiniego, której oczywiście obiecałam sobie nie kupić już, natychmiast, teraz! Niestety moja silna wola nie jest taka silna :) Chyba jednak problem tkwi w dotrzymywaniu obietnic, nie w jesieni :)

dsc07187-medium

 

dsc07188-medium

 

dsc07192-medium

 

dsc07195-medium

 

dsc07196-medium

 

dsc07221-medium

 

dsc07208-medium

 

dsc07223-medium