Archive for lipiec, 2014

Lato!

07.25.14

Słońce budzi nas każdego dnia. Zakładamy buty, plecak i wędrujemy po lesie. Towarzyszy nam cisza, śpiew ptaków i szum drzew. Czasami minie nas rowerzysta, biegacz lub kijkowiec. Czasami w tej ciszy zobaczymy coś, czego inni nie dostrzegli - sarny wśród drzew. I tak idziemy, matka opowiada co widać, Grzesiek się uśmiecha i niczego nam nie potrzeba. Może tylko głowy wolnej o myślenia, ale tę zapewniają przyjaciele podarowując klucze od działki, gdzie można ustawić basenik, rozłożyć leżak, rozpalić grila i bezkarnie spędzić w takim stanie zachwytu 7 godzin.  Bosssko!

dscf0646-medium

dscf0663-medium

dscf0678-medium

dscf0676-medium

PECS-ujemy :)

07.07.14

Pamiętacie mój radosny wpis o szkoleniu PECS? O nadziejach z nim związanych? Tak więc radośnie informuję, że jeździmy na turnus PECS do Krakowa, gdzie 2 dni w tygodniu, przez 2 godziny Grzesiek pracuje z rożnymi terapeutami.
Weszliśmy w fazę IV ! Utrwalamy sekwencję :
1. Weź książkę.
2. Wyjmij z ksiązki ikonę “Chcę”
3. Umieść ikonę “Chcę” na pasku zdaniowym
4. Wyjmij z książki obrazek wzmocnienia
5. Umieść obrazek wzmocnienia na pasku zdaniowym
6. Oderwij pasek
7. Przekaż partnerowi komunikacyjnemu
I udało się! Po raz pierwszy nie wiem od jak dawna bawiliśmy się wspólnie śmiejąc się i drocząc.  Pomogła nam w tym gra “Bim Bom” Granny. Grzesiek słuchał dźwięków i odgadywał, kto je wydaje. Aby posłuchać kolejnego dźwięku musiał poprosić poprzez pasek zdaniowy. Układał więc “Ja chcę” “muzyka”. Odrywał pasek i patrząc na mnie z chytra mina mówił : “Ja chcę”….a potem czekał, aż ja w zabawny sposób przeczytam dalszą część lub sam nadymał policzki i śmiejąc się dopowiadał “Słuchać muzyki”. Wiem, że to dopiero początek. Musimy jeszcze przerobić książkę, zgłębić tajniki fazy IV i ćwiczyć, ćwiczyć , ćwiczyć. Szukamy wciąż tego, co Grześka motywuje, bo na własnej skórze przekonaliśmy się o prawdziwości słów p. Magdy szkolącej nas w PECS, że to co było kiedyś motywatorem może w przeciągu krótkiego czasami przestać nim być. Wzięliśmy do Krakowa na pierwsze spotkanie najsilniejsze (naszym zdaniem) bodźce - colę, chipsy, czekoladę, a młody praktycznie na nie nie zerknął :D Za to za możliwość dotknięcia tableta chyba oddałby wszystko . To właśnie w Effathcie zobaczył go pierwszy raz.  Cieszę się jego radością, jego uśmiechem, który kiedyś gdzieś się zagubił. Powoli oddychamy wakacjami…

Wiedziałam, że do poznania PECS droga daleka. Teraz wiem, jak bardzo :)

Wiedziałam, że do poznania PECS droga daleka. Teraz wiem, jak bardzo :)